Gubiński Dom Kultury
TEATR NA "SCENIE"
Gubiński Dom Kultury
TERIAK: DZIKIE ZWIERZĘ
Teriak: Dzikie Zwierzę… to był jeden z tych wieczorów, kiedy wychodzisz z teatru i przez chwilę nie masz ochoty z nikim rozmawiać…!
„Teriak: Dzikie zwierzę” w wykonaniu Marty Frąckowiak i Lecha Mackiewicza nie daje komfortu. Nie głaszcze. Raczej stawia pod ścianą i mówi: „patrz”. I trudno odwrócić wzrok.
Lech Mackiewicz – jako autor i Aptekarz – robi coś bardzo niewygodnego. Nie gra „czarnego charakteru”. Jego bohater jest spokojny, poukładany, logiczny. Wierzy w to, co mówi. I właśnie to robi największe wrażenie. Bo nagle łapiesz się na tym, że takie myślenie wcale nie jest odległe. Że to nie jest historia o kimś z dawnych czasów. To jest mechanizm, który znamy.
Między nimi nie ma klasycznego dialogu. A jednak napięcie jest cały czas. Jakby dwie rzeczywistości mówiły obok siebie, ale o tym samym. I gdzieś pomiędzy nimi zaczyna się robić ciasno.
Ta przestrzeń jest trochę jak świat po przejściu burzy. Brudna, zużyta, ale jednocześnie bardzo konkretna. Nic tu nie jest przypadkowe.
To był spektakl, który nie tyle się ogląda, co przechodzi przez ciało…!
Światło robi tu swoją robotę po cichu, ale skutecznie. Raz wyciąga bohaterów na pierwszy plan, raz zamyka ich w cieniu, jakby byli pod lupą. Momentami masz wrażenie, że to światło „przesłuchuje”.
Dźwięk z kolei jest gdzieś pod skórą. Nie narzuca się, ale buduje napięcie…
Czasem to tylko szepty lub motyw chórów gregoriańskich, a czasem cisza, która robi się ciężka. I nagle łapiesz się na tym, że słuchasz bardziej niż patrzysz.
kto tu naprawdę jest dzikim zwierzęciem…?
fot. Emanuela Kruk