Są obrazy, które się ogląda…
I są takie, przy których człowiek zatrzymuje się na chwilę dłużej, bo ma wrażenie, że patrzy nie tylko na kolor i formę, ale na własne emocje odbijające się gdzieś pomiędzy światłem a ciszą.
„FLOW OF FIRE” — wystawa malarstwa Anetty Soroki-Fedorczuk — stała się właśnie takim spotkaniem. Nie tyle z samą sztuką, co z energią, która płynie pod powierzchnią codzienności. Z tym, czego zwykle nie umiemy nazwać.
Okrągłe formy obrazów przypominały mandale, żywe organizmy albo mapy wewnętrznych światów. Ogień mieszał się tu z harmonią, intensywność z medytacją, a kolor działał niemal jak dźwięk — wibrował, prowadził, uspokajał albo budził.
Szczególnym momentem wieczoru była mowa wstępna samej Anetty Soroki-Fedorczuk. Artystka mówiła o intuicji, przepływie energii i malowaniu jako procesie zanurzenia się w emocjach, a nie tylko tworzenia obrazu. Nie było w tym patosu ani sztuczności. Była za to szczerość człowieka, który naprawdę wierzy, że sztuka może otwierać przestrzeń do głębszego odczuwania świata.
I chyba właśnie dlatego publiczność nie przechodziła obok tych prac obojętnie. Jedni wpatrywali się długo w detale, inni rozmawiali półgłosem, jakby nie chcieli zakłócać atmosfery tego miejsca. Były uśmiechy, skupienie, cisza i momenty zwykłego zachwytu. Takie, których nie trzeba tłumaczyć.
Bo czasem sztuka nie odpowiada na pytania…
Czasem po prostu przypomina nam, że nadal potrafimy czuć…
#FlowOfFire #AnettaSorokaFedorczuk #WystawaMalarstwa #Sztuka #Mandala #Transcendencja #EnergiaKoloru #ArtystyczneEmocje #Galeria #MalarstwoWspółczesne #SztukaKtóraPorusza #Inspiracja #Gubin #Kultura #SpotkanieZeSztuką
Fotorelację z otwarcia wystawy „FLOW OF FIRE” przygotował